niedziela, 16 listopada 2014

4. Masz cierpieć!




     *Rachel's POV*
Po kolejnym męczącym dniu szkoły, wreszcie mogłam wrócić do domu. Pod szkołą pożegnałam się z Jace, po czym ruszyłam dobrze znaną mi już drogą. Włożyłam słuchawki w uszy, z których po chwili popłynęła moja ulubiona muzyka. Dostałam wiadomość od Grace, w której wysłała mi prześmieszne zdjęcie z osobami z mojej starej klasy. Roześmiana, zaczęłam jej odpisywać. Poczułam mocne szarpnięcie, poczułam jak ktoś nakłada na moją głowę materiałowy worek. Zostałam mocno posadzona z na kanapie, usłyszałam trzaśnięcie drzwi, i ruszyliśmy z dużym odrzutem. 
-Co się dzieje? Knight, jak to kurwa ty, to przysięgam, że nie r...- Zaczęłam przerażona, ale nieznany mi głos przerwał moją wypowiedź.
-Proszę, proszę. Jaka ta ptaszyna rozgadana.- Skończył ze śmiechem.
-To nie Knight, to twój najgorszy sen.- Powiedział kolejny głos, po czym zostałam uderzona czymś twardym w głowę, i zemdlałam.

    *Calum's POV*
Siedziałem jak zwykle w swoim pokoju, i grałem na gitarze. Nikt o tym nie wie. Bo przecież każdy chłopak, który gra na tym instrumencie, to cipa, pizda, gej, pedał... Nagle do mojego pokoju wleciał Aaron.
-Kurwa stary porwali ją! Streszczaj dupę, jedziemy.- Odłożyłem instrument, i zeszłem na dół za nim. Reszta gangu też tu była. Franc, JC, Corey, Tyler i Dylan stali przy stole, przy którym Nash już coś tłumaczył. 
-Okej, skoro wszyscy już tu jesteście, to tłumaczę. Dylan pilnuje wszystkiego na radarze, Franc informuje o atakach, JC- broń i amunicja, a Corey, Tyler, Calum i Aaron jadą po Rachel. Uważajcie na siebie.- Skończył,  ruszyliśmy po broń przygotowaną wcześniej przez JC, i wsiedliśmy do samochodu. 
    
    *Rachel's POV*
Zostałam obudzona wiadrem zimnej wody. Przerażona, zobaczyłam trzech chłopaków. Ich przeszywający wzrok przerażał mnie jak nic. Nagle jeden z nich krzyknął na mnie "BU!!", na co się podskoczyłam z przerażeniem. Wybuchli niekontrolowanym śmiechem, co sprawiło u mnie pojawienie się gorzkiej łzy.

Nie płacz. Nie płacz. Cholera, nie płacz!

-Ojeju, nasza mała ptaszynka płacze. Wybacz, ale musimy wyrównać stare rachunki, które nabił twój ojciec.- Powiedział, i wyjął z kieszeni pistolet, który przeładował, i przyłożył do mojej skroni. Obserwowałam każdy jego ruch, i z przerażenie nie byłam w stanie się poruszyć. Łzy leciały z moich oczu, jak górski, rwący potok. Kiedy, jak myślę, pociągnąć za spust, usłyszeliśmy pisk opon. Chłopak wyjrzała za zasłonięte okno, i przeklął pod nosem.
-Kurwa, przyjechali tutaj! Bierzcie spluwy, a ja się ją zajmę.- Dwaj chłopacy, wyszli z pokoju, i usłyszałam strzały. Przerażona chciałam zasłonić uszy, byle nie słyszeć tego potwornego odgłosu. Jednak nie mogłam tego zrobić- miałam ręce zawiązane szorstkim sznurem. Nieznajomy zaczął mnie okrążać.
-Masz cierpieć. Masz zdychać jak kulawy, bezdomny pies! Masz zapłacić, za to co zrobił twój biologiczny ojciec. Ten kutas wjebał nas w głębokie bagno, wiesz? I teraz, za to zapłacisz, suko.- Zatrzymał się, i wymierzył w tył mej głowy. Usłyszałam dźwięk tłuczącego się szkła, głośny świst obok mnie. Ciało chłopaka bezwładnie opadło na podłogę, i ujrzałam kałużę krwi. Z przerażeniem, próbowałam obezwładnić się ze sznura, jednak na marne. Drzwi gwałtownie się otworzyły, a w nich ujrzałam Caluma. Chłopak pomógł mi w obezwładnieniu się, i zeszliśmy na dół. Kiedy przechodziliśmy przez dom, wszędzie były ślady krwi. Szybko ruszyliśmy do auta, którym pojechaliśmy do tej samej opuszczonej fabryki, do której zawiózł mnie Knight ostatnim razem. Dostałam wiadomość.

Od: Nieznany
"To jeszcze nie koniec."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz