środa, 29 października 2014

1. Nowe miasto, nowe twarze




      *Rachel POV*      
Taksówka zabrała nas spod lotniska, i zatrzymała pod nowoczesnym blokiem w centrum(tak mi się przynajmniej wydaje) Perth. Wysiadłam z pojazdu, i poczekałam aż tata wyjmie moje rzeczy. Po 10 minutach jechaliśmy windą na 11 piętro. Trochę wysoko. Bardzo swędziało mnie zgięcie łokcia, pewnie komar mnie ugryzł. Wysiedliśmy w windy, i skierowaliśmy się za tatą pod drzwi numer 649. Odkluczył piękne dębowe drzwi, i weszliśmy do naszego nowego mieszkania. Było bardzo nowoczesne, przestronne i z wstawkami vintage, np. stara sofa w salonie, czy złote lustro w przedpokoju. 
-Rachel, twój pokój znajduje się na końcu korytarza po lewej stronie- Usłyszałam mamę, i skierowałam swoje kroki tam gdzie zostałam poinformowana. Popchnęłam drzwi, i ujrzałam pokój moich najskrytszych marzeń. Granatowe ściany, drewniana podłoga, białe meble, wielkie łóżko ułożone milionem poduszek, przestronna garderoba i co najważniejsze, balkon. Postawiłam walizkę i część pudeł w drzwiach, i otworzyłam balkon. Wyszłam na zewnątrz, i zobaczyłam duży park, z jakimś jeziorkiem. Jak na centrum miasta, jest wyjątkowo cicho. Usiadłam na ławeczce, i wysłałam znajomym i Ericowi zdjęcie na snapie. Zrobiło się mi trochę zimno, więc weszłam do środka, zamykając drzwi balkonowe. Walnęłam się plackiem na łóżko, bo jak można obok takiego idealnie wyglądającego łoża przejść, nie sprawdzając jak wygodne jest? Później sprawdziłam wielkość garderoby, i doznałam szoku. Otóż małe drzwiczki, skrywały schody, po których wchodzi się do raju każdej dziewczyny. Nawet mnie. Gigantyczna szafa była w większości przepełniona przesłodkimi sukienkami w kolorach pastelowych i szpilek. Niestety, ale nie moja bajka. Po drugiej stronie stała duża toaletka, również bogato wypełniona, i łazienka. Zeszłam na dół, i położyłam deskorolkę przy biurku. Walizkę wniosłam na górę, i zawiesiłam wszystkie ubrania, czyli 6 par niezniszczalnych rurek, jakieś zwykłe podkoszulki, bluzy(w tym jedna Eric'a), i dwie pary vansów. Zeszłam ponownie na dół, i zaczęłam rozpakowywać kartony ze zdjęć, pamiątek, i innych dupereli. Tradycyjnie, powiesiłam lampki świąteczne nad ramą łóżka, a drugi sznur wzdłuż okna. Zaczęłam przypinać zdjęcia na suficie, ale przeszkodziła mi mama, prosząc mnie o pójście do sklepu.
-Jeśli oczywiście nie jesteś zmęczona...- Dodała, na co zaprzeczyłam jej. Włożyłam telefon(z obowiązkowymi słuchawkami), deskę, listę zakupów i pieniądze, po czym wyszłam z mieszkania, a następnie z budynku. Postawiłam deskorolkę na chodniku, i odepchnęłam się parę razy. Ze słuchawek oczywiście leciał Aftermovie z Tomorrowland'u 2013, klasyka. Zatrzymałam się tuż pod spożywczakiem niedaleko, i wzięłam koszyk, który wkrótce był zapełniony chlebem, sałatą, pomidorami, serem, i butelką mleka. Zostało mi jeszcze pudełko płatków. Niestety, przy moich 160 cm wzrostu, dostanie się do ostatniej półki to nic łatwego. Spróbowałam podskoczyć, jednak na marne. 
-Daj, ja ci pomogę.- Usłyszałam obok siebie głos z silnym australijskim akcentem. Chłopak bez najmniejszego problemu wyciągnął rękę, i złapał te cholerne płatki. Już chciałam wziąć od niego pudełko i podziękować, ale od odsunął je z poza mojego zasięgu.
-Jak masz na imię?- Zapytał opierając się nonszalancko o półkę.
-Rachel, dzięki za pomoc, ale muszę już iść.- Po raz kolejny nie udała mi się próba odzyskania płatków. Chłopak z pewnością siebie zachichotał.
-Jestem Calum, jesteś tu chyba nowa co?-
-Tak, jestem nowa, i muszę już lecieć, więc proszę cię, oddaj mi te cholerne pudełko.- Powiedziałam coraz bardziej zirytowana zachowaniem chłopaka. Zwłaszcza, że zaczął się kretyńsko śmiać. Miał dużo tatuaży i piercing, nie lubię takich ludzi.
-Co tam słuchasz?- Złapał jedną słuchawkę, i wsłuchał się w piosenkę.- Łee, skarbie, nie wiesz co to dobra muzyka. Te tanie ścierwo, to nic w porówn-- Przerwałam mu.
-Mam w dupie ten twój wywód na temat 'prawdziwej muzyki'.- Wyrwałam mu pudełko, i ruszyłam czym prędzej do kasy. Dodatkowo mnie zirytował, bo mnie podrywał. Co za zarozumiały typ? Za kogo on się niby uważa? Zapłaciłam, i pojechałam z powrotem do apartamentowca, mijając owego Caluma po drodze. Po krótkiej jeździe windą, weszłam do mieszkania, i postawiłam zakupy i resztę na blacie stołu. 
-Rachel, mamy dla ciebie jeszcze trzy niespodzianki. Czekają na ciebie w pokoju.- Powiedziała z uśmiechem mama. Czym prędzej weszłam do pokoju, i zobaczyłam trzy paczki na łóżku. Odpakowałam jedną, którą okazała się lustrzanka o której trajkotałam rodzicom od co najmniej pół roku. Następna była nieco mniejsza, i był to nowy iPhone6. Kiedy otarłam łzy szczęścia, i wróciłam z przytulania rodziców i dziękowania im, wzięłam się za ostatnią, największą paczkę. Podekscytowana rozerwałam papier, i zobaczyłam komputer stacjonarny Mac'a. Z wrażenia padła mi szczęka. Po raz kolejny pobiegłam do rodziców, i podziękowałam im. Dochodziła 23, więc poszłam wziąć prysznic, i położyłam się w łóżku, przeglądając nowy telefon. Po położeniu się, poczułam coś pod plecami. Odłożyłam telefon na szafkę nocną, i wymacałam przedmiot. Był to nabój zawinięty w papier, na którym było napisane:


'Może ci się przydać.
Jeśli przeżyjesz dłużej niż dwa miesiące,
To masz pieprzone szczęście, suko.'

Prolog




      *Rachel POV*
Gdy zobaczyłam Erica, rzuciłam mu się na szyję. Prawdopodobnie po raz ostatni widzę go na oczy. Między Perth a Toronto jest niestety daleko. Chłopak pocałował mnie namiętnie, złapał za ręce, i spojrzał w oczy.
-Rachel, nie kończmy tego. My jesteśmy silni, wytrzymamy związek na odległość. Kocham cię...- Miał łzy w oczach, ja również.
-Eric, nawet nie myślałam o zerwaniu. Niema mowy, by to co jest między nami zakończyło się.- Przytuliłam go najczulej jak mogłam, i poszliśmy na spacer wokół jeziorka w parku, gdzie się spotkaliśmy. 

      *Dzień później*
-Masz do mnie dzwonić na skypie w każdej wolnej chwili- powiedziała z łzami w oczach Grace, przytulając mnie po raz ostatni. Pożegnałam się z nią i Ericiem, i przeszłam przez bramki bezpieczeństwa. Potem tradycyjnie podeszłam za rodzicami do gate, i wsiadłam do samolotu. Siedzenie 47F, czyli przy oknie yay. Rodzicom niestety nie udało się zamienić siedzenia, i byli zmuszeni na siedzenie dwa rzędy przede mną. Obok mnie usiadł jakiś starszy pan i chłopak w(na oko) moim wieku. Zapięłam pasy, i zaraz po wystartowaniu, zasnęłam ze słuchawkami w uszach. 


      *Calum POV*
Gdy znalazłem się na pokładzie samolotu, od razu zauważyłem nasz cel, Rachel Bloom. Usiadłem obok niej, zasypiającej już. To dobrze, nie zauważy mnie. Po wystartowaniu, zasnęła, a ja wziąłem się za robotę. Dyskretnie rozejrzałem się, czy ktoś mnie nie obserwuje, i delikatnie, ale szybko wstrzyknąłem jej lokalizator. Nawet się nie poruszyła. Biedna dziewczynka, nie ma pojęcia co ją czeka...

wtorek, 28 października 2014

Heroes



Jai Brooks jako Calum Keight
Jego ojciec zginął w wypadku samochodowym, 
 a matka alkoholiczka popełniła samobójstwo
gdy chłopak miał 11 lat. Chłopak nie miał wsparcia od braci, 
i wplątał się w gang narkotykowy. Od tej pory minęło 6 lat, 
i chłopak żyje wiecznymi imprezami, piciem alkoholu
zażywania narkotyków, i spania z laskami.  




Ariana Grande jako Rachel Bloom
Dziewczyna od dziecka wychowuje się w świadomości,
że jest adoptowana. Nie przeszkadza jednak jej to w 
życiu codziennym. Ma grupę przyjaciół, chłopaka, dobre oceny.
Jest typową chłopczycą, jeździ na deskorolce i bmx'ie. 
 Wkrótce jej rodzina przeprowadza się z Toronto do Perth, miasta,
które tylko stwarza pozory spokojnego i bezpiecznego...



Luke Brooks jako Kit Keight; młodszy brat Caluma.
Beau Brooks jako Troye Keight; starszy brat Caluma.
James Yammouni jako Nash Grownie; szef gangu, do którego należy Calum.
Daniel Sahyounie jako Eric Jefferson; chłopak Rachel.
Vanessa Hudgens jako Grace Erston; najlepsza przyjaciółka Rachel.
Evan Peters jako Aaron Parker; szef grupy, z którą walczy grupa Caluma.
Luke Hemmings jako Zach Dash; członek grupy Aarona.


Janoskians nie istnieje w tym opowiadaniu.