piątek, 26 grudnia 2014

6. Nie rozumiem cię człowieku




      Nim się zorientowałam były już wakacje. Po dostaniu sms'a od Kit'a, złapałam ręcznik, i wyszłam z domu, kierując się do windy. Po zjechaniu na dół, i wyjściu z budynku, przed blokiem stał znany mi samochód, który należał do Caluma. *strój* Wskoczyłam na tylnie siedzenie, rzucając krótkie 'hejka'. Kiedy mniej więcej posadziłam swoje cztery litery między Jade a Troya, dołączyliśmy się do ruchu drogowego. Kit włączył radio, gdzie leciała piosenka One Direction- Kiss me. Chłopcy zaczęli się wydurniać(czyt. darli mordy na pół ulicy, rozbierali się, wysyłać całusy do przechodniów). Po jakimś czasie zorientowałam się, że wyjechaliśmy za miasto. Zaparowaliśmy na parkingu na jednej z bardziej opustoszałych plaż, i zaczęliśmy wypakowywać rzeczy w bagażnika. Chłopcy rzucili wszystko co mieli w rękach(ubrania zdjęli w samochodzie),  wskoczyli do wody. My zajęłyśmy się rozkładaniem ręczników, i tym podobnym rzeczy. Po przygotowaniu naszej "oazy", rozebrałam się, nasmarowałam kremem od opalania, i położyłam na brzuchu na ręczniku.

*3 os. POV*

Kiedy Kit wychodził z wody, zauważyła Rachel drzemiącą na ręczniku. Wpadł na pomysł. Złapał na meduzę, która została wyrzucona na brzeg, i podszedł po cichutko do niej. Sprawdził, czy na pewno śpi, i położył stworzenie na plecach dziewczyny. 


*Rachel's POV* 

Poczułam galaretowate coś na moich plecach, więc bez zastanowienia wstałam, i zaczęłam otrząsać się z obrzydzeniem. Kiedy w miarę się uspokoiłam, zobaczyłam jak reszta płacze ze śmiechu ze mnie. Złapałam za to coś, co przed chwilą było na moich plecach, i rzuciłam w twarz Kita. Zaczęliśmy się ganiać po plaży, aż wskoczyłam na nim do wody. 
-Ty kretynie, a jak by to coś mnie zabiło?!- Chlusnęłam mu wodą w twarz.
-To meduza, te są nie groźne, psycholu.Cho popływać wreszcie!- Powiedział, zanurzając się po wodą. 


-A ty gdzie idziesz?- Zatrzymał mnie Troye.
-Zimno mi, idę się wysuszyć,ćwoku.- Wyminęłam chłopaka, i szybo podbiegłam o naszego miejsca. Złapałam pierwszy lepszy ręcznik, i opatuliłam się nim, siadając. Chwilę po mnie z wody wyszedł Calum(jego ciało po wyjściu z wody było asdfghjkl). Chłopak na ręczniku Jade, na co zwróciłam mu uwagę.
-Użyłbym mojego, ale już ktoś z niego korzysta.- Puścił mi oczko. Zajęło mi chwile, by skapnąc się, że siedzę w jego ręczniku. Zaczęłam zdejmować go z siebie, kiedy chłopak zatrzymał mnie.- Nie, mi nie jest zimno.- Uśmiechnęłam się delikatnie, i wtuliłam w mięciutki materiał.
-Um, coś jutro robisz?- Zapytała, kiedy słońce znikało za horyzontem.
-Nie, nie ma żadnych planów na jutro. Czemu pytasz?-
-Kumpel robi imprezę z okazji rozpoczęcia wakacji. Może chciałabyś pójść ze mną? -
-Jasne, czemu nie? O której ma być gotowa?-
-Podjadę po ciebie ok. 19.- Odpowiedział, a za chwilę nasi przyjaciele wyszli z wody. 


*Następny dzień*

<klik>  Wykonywałam ostatnie poprawki przed lustrem, kiedy usłyszałam dzwonek drzwi. Założyłam buty, i żegnając się wcześniej z rodzicami, otworzyłam drzwi, gdzie zobaczyłam Caluma opartego o próg ściany. 
-Hej.. Dzień dobry- Chłopak natychmiast wyprostował się.
-Witaj.- Powitała go moja mama(która stała oczywiście za mną z tatą), a chciałam ponownie zapaść się pod ziemię.-Jak się...-
-Mamo, musimy iść, pa. Wrócę wcześnie.- Przerwałam jej wywiad, i wychodząc za próg mieszkania, pociągnęłam za sobą Caluma.

-Przepraszam za ich zachowanie. To było takie idiotyczne, jeju.- Odezwałam się, kiedy wyjechaliśmy za miasto, jechaliśmy tą samą drogą co wczoraj. 
-Nie masz za co przepraszać.- Odpowiedział mi, kiedy skręcał na parking, gdzie zaraz zaparkował samochód. Chłopak wysiadł, co również zrobiłam. 
-Żartujesz sobie? Mamy iść piaskiem? Na tych butach?- Wskazałam cudeńka, które ostatnio były moim ulubionym obuwiem.
-Mogę cię zanieść- Powiedział żartując, na co ja wskoczyłam na jego plecy.
-Wio koniku, wioo.- Krzyknęłam radośnie, irytując go pewnie, co mnie tylko bardziej usatysfakcjonowało.(1:0 dla mnie)- Kupisz mi watę cukrową? Proszeproszeproszeprosze!-
-Zaraz ci kupię kąpiel w lodowatej wodzie i natarcie piaskiem ja się nie przymkniesz.- Odpowiedział, na co ucichłam, śmiejąc się w duchu(2:0 dla mnie).

Kiedy weszliśmy do budynku, zeskoczyłam z chłopaka(zignorujmy jak to brzmi), by wyglądać na chociaż trochę normalnych. Chłopak zaczął się witać ze znajomymi, a ja chodziłam za nim jak głodny piesek na ulicy. W końcu usiedliśmy gdzieś(Calum oczywiście gadał z kimś), a ja mogłam pobawić się na telefonie. Flappy Bird, nadchodzę.

Wkurzona wyłączyłam grę, i usłyszałam kawałek rozmowy.
-Ojeju, wybacz Cal, musimy iść. Jutro ważne zebranie. To do zobaczenia.- Modnie ubrana kobieta pożegnała się z Knightem.
-Chodź zatańczyć.- Chłopak powiedział ciągnąc mnie na parkiet. Zaczęliśmy wygłupiać się do piosenki. Calum wskoczył na stół z przekąskami, i zaczął tańczyć makarenę. Złapał mnie za rękę, i zaczął wciągać na stół obok niego, kiedy piosenka zmieniła się na inną
-Zatańczysz?- Chłopak zatrzymał mnie, kiedy byłam obok kanapy. 
-Um, jasne.- Odpowiedziałam. Calum położył rękę na moim boku, drugą złapał moją, a ja położyłam swoją rękę na jego ramieniu. Poczułam przyjemne mrowienie, przechodzą ce po moich plecach. Czemu tak dziwnie się czułam? Przecież to cham jakich wielu. Chyba nie zadurzyłam się w... nim? Zapytałam siebie. Spojrzałam w jego oczy. Były takie piękne. Jakby ktoś złapał wszystkie gwiazdy, i schował je w jego brązowych oczach. Cholera, chyba nie zadurzyłam w nim się. Nie mogę. On jest typem podrywacza. Chce tylko przelecieć dziewczynę, i zostawić ją samą nad ranem. Z resztą, jak ja mogłabym mu się podobać? Przestań o nim myśleć. Skarciłam się w myślach, i na szczęście piosenka skończyła się. Na szczęście, czy niestety? 


-Dziękuję za wieczór. Cześć- Powiedziałam, wysiadając z samochodu. 
-Poczekaj- chłopak zatrzymał mnie łapiąc za rękę. Cholera.- Może chciałabyś jutro wyjść gdzieś?- zaptał. Czy chodzi mu o...- I nie, nie chodzi mi o randkę.- Ałuć?
-Um, jasne. Zdzwonimy się, okej? Pa.- Powiedziałam, wysiadając szybko z samochodu. Rzuciłam się w stronę windy, z której na szczęście ktoś wszedł. Nacisnęłam przycisk z moim piętrem, a kiedy drzwi zamknęły się, pozwoliłam łzom polecieć. Czemu on? Czemu nie mógł spodobać mi się normalny chłopak? Nie z jakiegoś cholernego gangu, nie jakiś babiarz, nie cham. Czemu wszystko musi być ostatnio takie skomplikowane? Winda dawno zatrzymała się na moim piętrze, a ja nadal siedziałam oparta o zimną, metalową ścianę, płacząc. Wstałam, i nędznie usiłowałam otworzyć drzwi trzęsącymi się rękoma. Po którymś razie udało mi się. Zrzuciłam buty, i poczłapałam do pokoju, zauważając, że oprócz mnie w domu nie było żywej duszy. Weszłam do łazienki, i sama się przestraszyłam na swój widok. Zmyłam resztki makijażu, i zastanawiałam się, jaki cudem mam eyeliner na czole. Wzięłam prysznic, przebrałam się w pidżamę, i zeszłam na dół, "efektownie" rzucając się na łóżko. Zasnęłam od razu.




-Rae, wstawaj.- Usłyszałam głos mamy. Przewróciłam się na plecy, i leniwie przeciągając. Złapałam telefon z szafki, po odblokowaniu, moim oczom ukazały się 4 wiadomości od Caluma. 


"Hej, co do tego spotkania, to nadal aktualne?"

"Bo wczoraj jakoś szybko wybiegłaś"

"Nie śpij noo"

"..."

Bez zamyślenia odpisałam mu.

"Wybacz, że tak szybko wyszłam. Zapomniałam, że miałam wrócić wcześniej, a nie chciałam kłócić się z rodzicami."

"A co do tego wyjścia, to nadal aktualne. Może być 16?"

Odpisałam mu, i poszłam ogarnąć się. Rozczesałam włosy, przemyłam twarz, umyłam zęby, i zeszłam na dół w celu spożycia śniadania, chociaż ciężko to nazwać śniadaniem, ponieważ jest już 12:45. Przywitałam się z rodzicami, i sięgnęłam po miskę, mleko i musli z owocami. Spokojnie zjadłam śniadanie, rozmawiając o wszystkim i niczym z rodzicami. Tata siedział naprzeciwko mnie, popijając kawę, i czytając gazetę. Mama natomiast wycierała niewidzialny kurz, i gotowała coś. Odstawiłam miskę do zmywarki, i odłożyłam produkty do swojego prawowitego miejsca. Sprawdziłam godzinę, i zobaczyłam, że Calum odpisał mi.

"Jasne. To o 16 pod twoim blokiem x."

Skoro miałam jeszcze trochę czasu, to postanowiłam nadrobić zaległości w serialu "Inna". 

Zamknęłam laptopa, i odłożyłam go na biurko. Założyłam ciuchy przygotowane uprzednio, i poszłam do toaletki, gdzie wykonałam lekki makijaż. Popsikałam się mgiełką do ciała, i wyszłam z mieszkania. Nie zobaczyłam go, więc oparłam się o furtkę, i zaczęłam przeglądać IG. Po jakimś czasie zobaczyłam Caluma, jak szedł z jakąś dziewczyną. Czemu on ją obejmuje? Chłopak stanął przede mną, i pożegnał się z nią całusem w policzek. 

-To idziemy?- Zapytał, zaraz po tym, jak pomachał jej. Pokiwałam głową na tak, i odepchnęłam się nogą od furtki. 
-Erm, co będziemy robić?- Zagadnęłam, przerywając ciszę.
-Myślałem, że może poszlibyśmy na shake, a potem gdzieś pochodzić?- Zaproponował, spojrzawszy w moją stronę.
-Ok, m pasuje.- Odparłam.

-Jaki smak chcesz?- Zapytał, kiedy weszliśmy do klimatyzowanego lokalu z napojami. 
-Truskawkowy, a ty?-
-Bananowy. Ja stawiam.- Powiedział, kiedy sięgnęłam do kieszeni. Otworzyłam usta, by zaprzeczyć, ale odpuściłam. Po odebraniu zamówionych napojów, wyszliśmy z lokalu, by pochodzić po parku, który był niedaleko. Rozmawialiśmy jak dawniej, chociaż starałam się ukryć ból, po tym jak zobaczyłam go z nią. 

-Nad czym tak myślisz, księżniczko?- zapytał, kiedy chodziliśmy po uliczkach jakiegoś osiedla na przedmieściach.
-1. Nie nazywaj mnie tak. 2. O niczym.- Syknęłam.
-Ktoś nie w sosie? Okresu dostałaś, czy co?- Zakpił. Wkurzona rzuciłam kubek z niedokończonym napojem na chodnik, i stanęłam prosto, tuż przed nim, by wyrzucić wszystko z siebie.
-Słuchaj, panie 'wspaniały'.- zrobiłam nawiasy przy słowie.- Nie wiem co ci takiego zrobiłam, że ciągle mnie obrażasz, śmiejesz się ze mnie. Że kobiety to takie feministki, ale jak mężczyźni nie szanują kobiet to nic nadzwyczajnego.- Calum również rzucił swój kubek, i podszedł bliżej mnie.- Nie rozumiem cię człowieku. Najpierw jesteś milusi, ratujesz mi życie, bierzesz na spacery z cholernymi shake'ami, a po chwili jesteś ostatnim chamem, ignorantem, kretynem, idiotą, padalcem, arogantem, gburem..- chłopak wziął moją twarz w ręce, i pocałował mnie namiętnie, po czym odszedł bez słowa, zostawiając mnie totalnie zdezorientowaną na środku chodnika.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz