środa, 29 października 2014
Prolog
*Rachel POV*
Gdy zobaczyłam Erica, rzuciłam mu się na szyję. Prawdopodobnie po raz ostatni widzę go na oczy. Między Perth a Toronto jest niestety daleko. Chłopak pocałował mnie namiętnie, złapał za ręce, i spojrzał w oczy.
-Rachel, nie kończmy tego. My jesteśmy silni, wytrzymamy związek na odległość. Kocham cię...- Miał łzy w oczach, ja również.
-Eric, nawet nie myślałam o zerwaniu. Niema mowy, by to co jest między nami zakończyło się.- Przytuliłam go najczulej jak mogłam, i poszliśmy na spacer wokół jeziorka w parku, gdzie się spotkaliśmy.
*Dzień później*
-Masz do mnie dzwonić na skypie w każdej wolnej chwili- powiedziała z łzami w oczach Grace, przytulając mnie po raz ostatni. Pożegnałam się z nią i Ericiem, i przeszłam przez bramki bezpieczeństwa. Potem tradycyjnie podeszłam za rodzicami do gate, i wsiadłam do samolotu. Siedzenie 47F, czyli przy oknie yay. Rodzicom niestety nie udało się zamienić siedzenia, i byli zmuszeni na siedzenie dwa rzędy przede mną. Obok mnie usiadł jakiś starszy pan i chłopak w(na oko) moim wieku. Zapięłam pasy, i zaraz po wystartowaniu, zasnęłam ze słuchawkami w uszach.
*Calum POV*
Gdy znalazłem się na pokładzie samolotu, od razu zauważyłem nasz cel, Rachel Bloom. Usiadłem obok niej, zasypiającej już. To dobrze, nie zauważy mnie. Po wystartowaniu, zasnęła, a ja wziąłem się za robotę. Dyskretnie rozejrzałem się, czy ktoś mnie nie obserwuje, i delikatnie, ale szybko wstrzyknąłem jej lokalizator. Nawet się nie poruszyła. Biedna dziewczynka, nie ma pojęcia co ją czeka...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz